FANDOM


Witam w kolejnym odcinku mojego programu. 60 odcinków zrecenzowałem Ardennes Offenssive, kamień milowy jeśli chodzi o chujowe fps-y wojenne. Jednak 10 miesięcy przed premierą tamtego twora powstała inna gra, która rozpoczynała cykl beznadziejnych strzelanek bazowanych na drugiej wojnie. Jak zła jest więc dzisiejsza omawiana produkcja? Zaraz się przekonamy.

Gra Airborne Hero D-day frontline 1944 została stworzona w roku 2006 przez, oh ironio, Mission Field, a wydana przez jażne znane i kochane Incagold. Dystrybucją w naszym kraju zajęło się nizawodne I publishing. Jak wiadomo twórcy dzisiejszego cudaka mieli na koncie jeszcze Ardennes Offenssive. Ale zanim przejdziemy do głębszego obadania tej gry, czas na noty z portali internetowych.

Średnia ocen czytelników na gry-online wynosi 6 i jedna dziesiąta na 10! Nie znalazłem żadnych recenzji, ocen czy nawet artykułów związanych z tą produkcją. Chyba nikt nie jest zdziwiony, prawda?

Żeby tradycji stało się zadość, czas trochę powiedzieć o głównym meni. W porównaniu do ofensyfu meni zbytnio się nie różni. Mamy więc absurdalną rozdzielczość, czułość myszki oraz zmianę poziomu trudności od minusa do plusa. Poza zmienieniem obrazka na gorszy meni ma jeszcze jedną, pozytywną zmianę. Tytuł został napisany poprawnie, bez jakiejkolwiek literówki. Łał, czyżby ta gra nie była tylko " odcinaniem kuponów? Czy więc tym razem twórcy się bardziej postarali? Sprawdźmy.

W tym przekonaniu utwierdziło mnie też " interaktywne intro. Wystrzały, eksplozje, wybuchy i główny bohater, który zrzucony z szybowca. O dziwo nie czuć, że mamy do czynienia z kaszanką ogromnych rozmiarów. Niestety, czas pryska gdy rozpocznie się właściwa rozgrywka.

Produkcja ta rozgrywa w czasach drugiej wojny światowej, a dokładniej szóstego czerwca 1944 roku, czyli w dniu który przeszedł do historii jako d-day. Kierujemy więc porucznikiem piterem smifem, który po lądowaniu spadochronem z przestrzelonego samolotu postanawia jako jedyny wziąć na siebie całe zastępy nazistów. Oczywista oczywistość, układ zdarzeń został całkowicie olany płynną sraką a samej " fabuły dowiadujemy się tylko i wyłącznie z plansz podczas ładowania poziomów. Zresztą nic dziwnego, skoro to kaszana jakich mało.

Oczywiście w związku z tym, że to gra twórców Ardennes Offenssive, powracają znane ficzery z tego koszmarku, między innymi... zgon po trafieniu w pindola, szybko rozkładające się trupy, koszmarne animacje oraz ludzie kartony obdarzone niesamowitą sztuczną inteligencją. (demonstracja) Ja pierdole, tylko te słowa przychodzą mi teraz na myśl.

Czas opisać to, co w tego typu grach najważniejsze, czyli czym i z czym walczymy. Oczywiście twórcy w obydwu tytułach umieścili wręcz identyczne pukawki. Mamy więc pisolet, m1 granat, thompsona, karabin snajperski i pazerfausta. Oczywiście bronie są całkowicie niezbalansowane. Możemy niemca oddalonego o pierdyliard metrów zdjąć przy pomocy garanda, lecz snajperka przy takich odległośiach odmawia posłuszeństwa. Właściwie, w tej produkcji to najbardziej bezużyteczna broń i spokojnie włożyłby sobie ją do dupy bez ryzyka jej odstrzelenia. Widać, że tą grę tworzyli najlepsi w fachu.

Lecz uzbrojenie to pikuś w porównaniu do naszych wrogów. Jak nie trudno się domyśleć, oponenci mają mózgi wielkości pistacji. Są takimi zbrodniarzami, że mieliby trudności z zawiązaniem sznurowadeł. To cud, że nie zarzynają się nawzajem. Ponad 90% nieprzyjaciół w tej produkcji stoją i próbują nas zabić poprzez obsypywanie ołowiem wszystko znajdujące się około metr od nas. Jednak te pozostałe dziesięć procent poszło o krok dalej, i to dosłownie, gdyż po pokonaniu krótkiego dystansu stosują identyczną taktykę jak pozostali. Nawet manat popierdalający na unicyklu trzymając kapiszona w zębach byłby większym zagrożeniem niż nasi przeciwnicy. Jakby tego było mało, twórcy, jak na prawdziwych mistrzów recyklingu przystało umieścili tylko jeden model adwersarza w całej grze. I wcale nie żartuje, każdy nazista jest identyczny, każdy nosi te same urania, każdy ma tą samą twarz i każdy patrzy na nas tymi zamarłymi ślepiami. (przerywnik, pokazanie twarzy, przybliżenie, dramatyczna muzyka i jej przerwanie) Aż mi ciarki poszły po plecach.

Jeśli myśleliście, że chociaż misje ratują ten tytuł, to jesteście w dużym błędzie. Poziomy są strasznie krótkie, ich liczba poraża, i są o dziwo nawet zróżnicowane, gdyż w czwartej i piątej a to kierujemy działkiem przeciwlotniczym, a to czołgiem. Jednak mimo tego, że plansz jest tylko 6, to jeszcze są one niesamowicie wręcz niezbalansowane. Levele, które z założenia miały stanowić wyzwanie są banalnie proste, a te które nie miały są w chuj frustrujące. Oczywiście poziom trudności też rośnie nierówno. Przejście ostatniej misji o bułka z masłem, lecz ta w hangarze przyprawia o kurwice.

(wybuch) *urwana taśma* O m g, A co to do jasnej cholery było? Sarnie bobki rozrzucone po trawie? Nie, to po prostu była mina rozjebująca w nic

Trzeci poziom wytrąca z równowagi nawet największego mnicha w stanie nirwany. Zresztą, to było bardzo łagodnie powiedziane, gdyż ta cholerna misja jest tak nieuczciwa i tak frustrująca jak się tylko da. Wystarczy zrobić mały błąd i już przed naszymi oczami ukazuje się napis, mission field. Po pierwsze, trzeba być naprawdę ostrożnym, gdyż jakiekolwiek złe spojrzenie snajpera bez względu na to czy wejdziemy w światło z wieży obserwacyjnej czy też nie, kończy się zgonem. Po drugie, wszelkie granaty posyłane w wieże muszą trafić ze stuprocentową dokładnością. W przeciwnym wypadku albo odbiją się i trafią prosto w naszego bohatera, albo też po prosty wybuchną nam w ręce. Po trzecie, zanim ruszymy w jakieś oddalone miejsce, musimy dobić każdego przeciwnika. I to dosłownie każdego, bo tutaj twórcy postanowili tak usprawnić inteligencję naszych oponentów, że wręcz widzą nas przez ściany. Po czwarte, trzeba oszczędzać wszystko. Od apteczek, aż po pociski do pancerfausta. Pierwsze dwie wieże to ??? w porównaniu do ostatniej. Nie ma opcji by nie utracić ponad połowy zdrowia podczas zakradania się z rakietnicą, więc trzeba szykować się do szybkich odwrotów prosto na apteczki. Naprawdę, twórca tej mapy to skurwiel jakich mało.

A co to jest? (odgłos co to kurwa jest) Czyżby oni szykowali się do kolejnej edycji tańca z nazistami. Raczej tak. (muzyka dopasowywana do każdego z dwóch żołnierzy) Oprawa artystyczna także nie Grafika jest porównywalna grami na pierwszego łudu. Tekstury przypominają zmodelowane wymioty, a modele wyglądają jakby zostały wycięte z kartonu. Oprócz tego nasze oczy cieszy wspaniała animacja przypominająca teatrzyk kukiełek oraz niesamowite efekty cząsteczkowe, które zwaliłyby z nudów nawet najbardziej naprutego menela. Natomiast strona dźwiękowa jest tak okropna, że aż usy więdną i błagają o litość. Dźwięki broni przypominają kapiszony, umieranie mocne wymiotowanie, a muzyka z powodzeniem gwałci nasze uszy i powoduję jeszcze większą nerwicę. Zresztą, to trzeba samemu usłyszeć.

Kod tej wiekopomnej produkcji jest niczym ser szwajcarski. Pełen dziur. A to nie możemy zabić Niemca przez okropne skalowanie obiektów. A to przeciwnicy zacinają się na ścianach, bądź częściowo przez nie przechodzą. A to nie możemy zniszczyć potrzebnej skrzynki, mimo tego że sekundę wcześniej była podświetlona. Niedoróbki i inne glicze zdarzają się na każdym kroku i nie sposób ich ominąć. Dzięki bogu, że panowie z mission field nie zjebali tym razem optymalizacji. Widać, że w przerwach między kolejnymi pornolami twórcy postanowili coś zrobić. Chociaż tyle dobrego.

Powiedzieć, że ta gra jest zła to tak jakby rzec, że lejdi gaga ubiera się normalnie. Airborn hero to naprawdę solidne gówno, w którym ciężko dogrzebać jakiejkolwiek zalety. Ba, można by powiedzieć, że niemożliwym jest doszukanie jakiegoś plusa. Im dalej przejdziemy tym większym gównem zostaniemy oblani. Trzymać się od tej gry jak najdalej. Na szczęście autorzy niedługo po premierze Ardennes Offenssive zbankrutowali i raczej nieprędko dostaniemy kolejny syf z czasów drugiej wojny. I bardzo kurwa dobrze, bo już nie ździerżę kolejnego krapowatego fps-a od incagold. Nigdy kurwa wię... (pokazuje się powoli okładka dark vampires) O nie. Może czas najwyższy przejść do ocen.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.